Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi karotti z miasteczka Zduńska Wola. Mam przejechane 18493.63 kilometrów w tym 4576.14 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.80 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy karotti.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
118.52 km 10.00 km teren
04:59 h 23.78 km/h
Max prędkość:38.90 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)

No cóż, tym razem ja zamuliłam...

Środa, 10 czerwca 2009 · dodano: 10.06.2009 | Komentarze 5

Wycieczka wyszła z mojej inicjatywy. Tak właśnie, z mojej. Na umówione miejsce spotkania jak zawsze przy takiej pogodzie(choć jeszcze nie padało wtedy) dotarli tylko najwytrwalsi czyli ja i Łukasz. Plan wstępny to było Jeziorsko jednak stwierdziliśmy, że może pojedziemy tam następnym razem jak będzie świeciło słoneczko. Stanęło na pętli zahaczającej o Łęczycę i Piątek. Pomyślałam, że można by było w takiej sytuacji jeszcze kogoś ściągnąć, zawsze będzie ciekawiej. Padło na Marcina. Pojechaliśmy więc po niego do Zgierza, na naszykowanie się miał ponad półtorej godziny, ale niestety nie zdążył... No to siadamy z Pixonem pod blokiem i czekamy... Czekamy jak Marcin napompuje sobie koło, bo po wczorajszej jeździe złapał gumę :) W końcu się udało, jego rumak jest już gotowy do jazdy, dostaliśmy też po czekoladowym cukierku( czyżby na osłodę za czekanie?? :P) i mogliśmy w końcu wyruszyć na właściwą wycieczkę.


Na pierwszy ogień poszły Grotniki, gdzie niestety trzeba było uzupełnić garderobę bo zaczęło padać. Zresztą deszcz i kałuże towarzyszyły nam już do końca wycieczki, czyli przez następne sześć godzin. Mimo złych warunków pogodowych jechało się całkiem dobrze, było dość ciepło więc choć byliśmy mokrzy, nikt raczej nie narzekał, że zmarzł. Odwiedziliśmy Stryków, skierowaliśmy się na Łęczycę. W tym zabytkowym mieście zajrzeliśmy na Zamek a tam czekała na nas przyjemna knajpka z żywym ogniem w piecu, w którym zresztą upieczono nam pyszną pizzę. Ubranka zaczęły schnąć, brzuchy się napełniły i odchodziła ochota na ponowne wyjście na deszcz. Ale, że TWARDYM TRZEBA BYĆ NIE MIĘTKIM, zebraliśmy się w końcu w dalszą podróż, jeszcze mała sesja zdjęciowa z drewnianym przystojniakiem w koronie i ruszamy dalej.

Najpierw Tum i obowiązkowo podjazd na Górę Świętej Małgorzaty. Ładnie za chłopcami się ustawiłam i patrzę na licznik:30 km/h. Patrzę za dziesięć minut, a tam 32 km/h!! I tak sobie w towarzystwie trzydziestki do Piątku dojechaliśmy. Kolejne fotki przy Geometrycznym Środku Polski(Łukaszu, czekamy na ich publikację :)), krótka wymiana zdań z miejscowym palaczem bądź też rozdawaczem białych pastylek(podobno miętowe cukierki, ale nikt się nie odważył sprawdzić co to naprawdę było). Następnie wizyta w sklepie, po ostatnie dopalacze i ruszamy w drogę powrotną.

Zjedzona pizza wcale nie pomaga, coraz więcej wody na jezdni, spory ruch i zbliżające się podjazdy przed Zgierzem. Nie wytrzymałam już tempa 30 km/h, zostaję w tyle, chłopaki grzecznie za mną czekają. Niestety kryzys jest znaczny, na liczniku wybija setka a ja wysiadam... Nie udało mi się już dojść do siebie, końcowe kilometry pokonuję w tempie 26-28 km/h. Marcina zostawiamy w Zgierzu, a Łukasz odprowadza mnie aż pod górkę przy Włókniarzy. Zostając sama, jechałam jeszcze wolniej, błoto i wszędobylskie kałuże już mnie tak nie bawią. Z ulgą dojeżdżam do akademika, ściągam przemoczone do suchej nitki ubranie i biorę długi, gorący prysznic... Zdecydowanie mi się należał :)
Kategoria >100



Komentarze
siwy-zgr
| 22:45 piątek, 12 czerwca 2009 | linkuj Sorry mistrzu, ale wydawało mi się, że wyglebiłeś. Po tym jak pięknie zarzuciło Ci tyłem moja uwaga skupiła się na nie wjechaniu w Kingę :)
Pixon
| 22:43 piątek, 12 czerwca 2009 | linkuj Sorry mistrzu, ale ja się nie wywróciłem a straciłem panowanie nad moim rozjuszonym rumakiem.
siwy-zgr
| 08:29 czwartek, 11 czerwca 2009 | linkuj Istotnie widok był niesamowity jak również mrożący krew w żyłach...Skoro jednak wszystko dobrze się skończyło to napiszę, że kładliście się jak klocki domino ;)
karotti
| 19:21 środa, 10 czerwca 2009 | linkuj fajna była dla Ciebie bo musiałeś mieć niezły widok :p mi się już to znudziło, siniaki nie są w modzie :)
siwy-zgr | 19:03 środa, 10 czerwca 2009 | linkuj Że siwy zamulał szykowanie to napisałaś, ale o fajnej glebie już nie ;) Dobrze, że wyglądało to groźniej niż się skończyło. Dobry opis :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa kapot
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]